Rozgl±daj siê wokó³ oczyma l¶ni±cymi ciekawo¶ci±, bo najwiêksze tajemnice kryj± siê w najmniej oczekiwanych miejscach
Nie wiem, jak ocenia mnie ¶wiat, ale sam uwa¿am siê za ch³opca, bawi±cego siê na morskim brzegu, czerpi±cego rado¶æ st±d, ¿e od czasu do czasu znajduje g³adszy kamyk lub ³adniejsz± muszelkê, podczas gdy przede mn± rozci±ga siê nieodkryty, wielki ocean prawdy.
Isaac Newton, cyt. wg. Brewster
Memoires of NewtonChoæ nauka w ci±gu trzystu lat od wypowiedzenia przez Newtona tych s³ów dokona³a postêpu, nieustaj±ce starania ludzko¶ci, chc±cej poznaæ wielki ocean prawdy, zaledwie zm±ci³y jego powierzchniê. Znale¡li¶my mo¿e kilka ³adniejszych muszelek, parê g³adszych kamyków, ale nic wiêcej. Na naszej planecie nadal nie brakuje zagadek. Jest tajemnicz± wysp±, biernie dryfuj±c± po rozedrganych pr±dach czasu, bior±cych pocz±tek z najwiêkszej tajemnicy, któr± z braku lepszej nazwy lub definicji zwykli¶my nazywaæ Wszech¶wiatem. Stwierdzenie, ¿e jest inaczej, by³oby czystym szaleñstwem.
Nic wiêc dziwnego, ¿e raz po raz ukazuj± siê ksi±¿ki i powstaj± strony internetowe po¶wiêcone ró¿nym niewyja¶nionym zjawiskom. Najczê¶ciej jednak ograniczaj± siê one do omawiania zjawisk tego pokroju, co UFO, kosmici i inne pozaziemskie zagadki, daleko w tyle pozostawiaj±c bardziej przyziemne sprawy. I w³a¶nie dlatego w tego typu publikacjach bardzo czêsto powtarzaj± siê jedne i te same informacje oraz materia³ ilustracyjny. Kogo bowiem interesuje, czym by³y Izcuintlipotzoli, Koao, Cuino...? Co to jest bilokacja?
Niektóre z tych istot doczeka³y siê zaledwie wzmianki w trudno dostêpnych ksi±¿kach i periodykach. Nie po¶wiêcono im natomiast wiêkszego artyku³u, a tym bardziej-ksi±¿ki.
Tajemnice te budz± zniecierpliwienie cyników i sceptyków. W ich przekonaniu Ziemia niczym ju¿ nas zaskoczyæ nie mo¿e. Mam jednak nadziejê, ¿e po przeczytaniu mojego artyku³u przychyl± siê Pañstwo do wyznawanego przeze mnie pogl±du, trafnie wyra¿onego przez Lorena Eiseley'a w ksi±¿ce The Unexpected Universe:
Nasza planeta zaskakuje nas nie coraz rzadziej, lecz coraz czê¶ciej...TAJEMNICE ¦WIATA PRZYRODY
Gepard we³nisty

W 1877 roku zBeaufort West w Afryce Po³udniowej do londyñskiego ogrodu zoologicznego przywieziono niezwyk³ego samca geparda. Od "zwyk³ych" gepardów ró¿ni³ siê potê¿niejsz± budow± cia³a (chocia¿ by³ niedorostkiem), a jegonogi by³y krótsze i mocniejsze. Nia³ niezwyk³± sier¶æ, znacznie d³u¿sz± i gêstsz± ni¿ znane okazy, zw³aszcza na karku, uszach i ogonie. Ponadto zamiast charakterystycznych cêtek, którymi zwykle jest usiana gepardzia sier¶æ, na ¿ó³toszarym futrze zwierzêcia widnia³y ma³e, ciemnop³owe plamki.
D³ugow³osy gepard od razu zosta³ uznany za odrêbny gatunek, któremu nadano nazwê Felis lanea, czyli gepard we³nisty. Pod koniec XIX wieku, równie¿ w Beaufort West, zauwa¿ono dwa inne okazy. Obecnie brak danych na temat wystêpowania tego zwierzêcia. Wydaje siê wiêc, ¿e gatunek wygin±³.
Na temat geparda we³nistego wysuniêto ju¿ wiele teorii. Jedna mówi, i¿ jest to w rzeczywisto¶ci albinos, taki jak bia³e lwy z Timbavati, inna za¶ mówi, i¿ to zwierzê jest w rzeczywisto¶ci mutantem. Zagadka wci±¿ czeka na rozwi±zanie.
Pandy sepiowe

Zupe³nie inaczej przedstawia siê historia tzw. pand sepiowych, ¿yj±cych wy³±cznie w górach Qvin Ling w chiñskiej prowincji Shanxi. Od zwyk³ych pand odró¿nia je br±zowawy kolor futra. W latach 80. XX wieku zoolog chiñski Pan Wenshi schwyta³ samicê pandy sepiowej i przekaza³ j± do ogrodu zoologicznego w Xi'an. 31 sierpnia 1989 roku samica urodzi³a zwyk³ego samca, o czarno-bia³ym kolorze futra. Po kilku miesi±cach zdumieni pracownicy ogrodu zauwa¿yli, i¿ nied¡wiadek zmienia kolor z czarnego na br±zowawy. Poniewa¿ na obszarze Qvin Ling ¿yje niewiele pand, tego typu okazy nale¿a³oby uznaæ za mutanty, u których uaktywni³ siê gen odpowiedzialny za ostateczny kolor futra.
Pies garbaty

Podobnie jest ze s³ynnym psem garbatym, znanym pod nazw± Izcuintlipotzoli (lub Itzcuintlipotzotli), zamieszkuj±cym obszar Tarascan w Michoacan w zachodnim Meksyku. Zwierzê to mia³o koñczyny przednie nieproporcjonalnie krótkie w stosunku do tylnych, jego skórê pokrywa³y czarne br±zowe i bia³e ³aty. Najdziwniejszy by³ jednak niemal groteskowy garb na ca³ej d³ugo¶ci cia³a, powsta³y wskutek nagromadzenia tkanki t³uszczowej. Do niedawna gatunek ten uznawano za wymar³y, w±tpliwo¶ci rozwia³ dopiero Hans Bauer, niemiecki zoolog, który w ksi±¿ce Z psem przez stulecia przytoczy³ do¶æ szczegó³owy opis Izcuintlipotzoli oraz umie¶ci³ jego wizerunek, poda³ róznie¿, i¿ zwierzêta te nadal wystêpuj± w Meksyku, aczkolwiek w ¶ladowych ilo¶ciach.
B³êkitne tygrysy z Fuijan

Najs³ynniejszym tajemniczym tygrysem jest niew±tpliwie tygrys b³êkitny, widywany w chiñskiej prowincji Fuijan. Niestety, dotychczas nie uda³o siê zdobyæ próbek sier¶ci tych niepospolitych kotów, a tym bardziej-samych zwierz±t. Tygrysa b³êkitnego widzia³ z bliska w 1910 roku misjonarz metodysta Harry Caldwell. Próbowa³ go zastrzeliæ, by dowie¶æ jego istnienia, ale móg³by zraniæ dwoje przebywaj±cych w pobli¿u dzieci. Kiedy próbowa³ znale¡æ dogodn± pozycjê do strza³u, na zawsze straci³ tygrysa b³êkitnego z oczu. W swojej ksi±¿ce B³êkitny tygrys (1925) opisa³ barwê zwierzêcia jako g³êboki b³êkit poprzecinany czarnymi pasami. Syn misjonarza, John Caldwell, który czêsto bra³ udzia³ w bezowocnych poszukiwaniach zwierzêcia, wspomina³, i¿ czêsto widywa³ kêpki piêknej, b³êkitnej sier¶ci, którymi usiane by³y górskie szlaki. Prawdopodobnie niespotykany i egzotyczny kolor tygrysów z chiñskiej prowincji Fuijan to skutek wystêpowania dwóch ró¿nych par zmutowanych genów, odpowiedzialnych za sier¶æ g³adk± i wzorzyst±. Na skutek mutacji na ¶wiat przychodz± czasem b³êkitne rysie i ¿biki oraz koty domowe o niebieskawym umaszczeniu, np. rosyjski niebieski kot rasowy.
Veo
Veo to stwór rzekomo zamieszkuj±cy wyspê Rintja, nale¿±c± do Indonezji. Zwierzê to mierzy oko³o 3 metrów d³ugo¶ci i niemal ca³± powierzchniê cia³a ma pokryt± pancernymi ³uskami. Tylko g³owa, gard³o, podbrzusze, wewnêtrzne powierzchnie ud i koñcówkê ogona pokrywa sier¶æ. Jest uzbrojony w potê¿ne pazury znajduj±ce siê na przednich ³apach, posiada równie¿ do¶æ d³ug± g³owê zakoñczon± w±skim ryjkiem. Prowadzi nocny tryb ¿ycia - w nocy ¿eruje, a w dzieñ kryje siê w swoich górskich kryjówkach. Opis veo przywodzi na my¶l zwyczajnego ³uskowca, gdyby nie jego bardzo du¿e rozmiary - wszystkie gatunki zamieszkuj±ce Azjê s± o wiele mniejsze.
Cuino
Pod koniec XIX wieku ceniony periodyk amerykañski, Breeder's Gazette, opublikowa³ szczegó³owy artyku³ na temat cuino-rzekomej krzy¿ówce owcy i ¶wini. Bez przesadnej dba³o¶ci o konsekwencje autor artyku³u stwierdzi³, ¿e cuino ma budowê i wszystkie cechy charakterystyczne dla ¶wini, ale ca³kowicie ró¿ni siê od matki. Mo okr±g³± klatkê piersiow± i masywn± budowê, a krótkie nogi sprawiaj±, ¿e nie oddala siê zanadto od chlewa. Ryj jest za krótki, by móg³ nim ryæ w ziemi. G³owa przypomina nieco ³eb ¶wini odmiany Berkshire. Tu³ów porasta d³uga, gêsta i wij±ca siê sier¶æ, zbyt twarda, by nazwaæ j± we³n±, jednak zwierzê wyra¡nie dziedziczy j± po ojcu. Jest barwy bia³ej, czarno-bia³ej lub br±zowo-bia³ej.
W 1900 roku spraw± cuino zaj±³ siê W.B. tegetmeier z Londyñskiego Towarzystwa Zoologicznego. Ostatecznie rozwi±za³ zagadkê w 1902 roku, kiedy otrzyma³ czaszkê zwierzêcia od swojego meksykañskiego korespondenta. Zamie¶ci³ wówczas na ³amach pisma The Field nastêpuj±ce o¶wiadczenie:
Bardzo jestem rad z otrzymania tej czaszki, jednak zgodnie z moimi oczekiwaniami nale¿y ona do ¶wini. Nie bêdê szczegó³owo wymienia³ takich w³a¶ciwo¶ci, jak budowa oczodo³ów i ¿uchwy, ca³kowicie odmiennych u obu zwierz±t. Pragnê jedynie zwróciæ uwagê na przednie zêby górnej szczêki. S± dobrze rozwiniête, charakterystyczne dla ¶wini. Ka¿dy specjalista w dziedzinie anatomii wie natomiast doskonale, ¿e przednia czê¶æ szczêki owcy charakteryzuje siê du¿± diastem± za siekaczami. Nikt z zoologów przez chwilê nie pomy¶la³by, ¿e czaszka ma cechy charakterystyczne dla owcy. Chc±c uzyskaæ potwierdzenie swych obserwacji, pokaza³em czaszkê podczas ostatniego posiedzenia Towarzystwa Zoologicznego. Wszyscy obecni anatomowie i zoologowie, którzy j± obejrzeli, nieomylnie rozpoznali jej rzeczywiste w³a¶ciwo¶ci.
¯egnaj, Cuino!!!
Psy Miirri

Do najciekawszych, choæ ma³o znanych zagadek kryptozoologicznych, zaliczyæ nale¿y niew±tpliwie tajemnicze australijskie psy miirri (zwane te¿ Miirriuula). Opowiadaj± o nich Aborygeni Wiradjuri ze ¶rodkowo-zachodniej Nowej Po³udniowej Walii. Opowie¶ci o tych psach przypominaj± historie zwi±zane z brytyjskimi i pó³nocnoamerykañskimi black dogami. Tak jak one, miirri ¿yj± na mrocznej granicy miêdzy mitem a rzeczywisto¶ci±.
Przyjrzyjmy im siê bli¿ej. Na pierwszy rzut oka miirri to ma³y, niepozorny czarny piesek z wielkimi, czerwonymi oczami, przypominaj±cy siwiej±cego ze staro¶ci owczarka niemieckiego. Im d³u¿ej na niego patrzysz, tym staje siê wiêkszy, mo¿e urosn±æ nawet do rozmiarów cielêcia. Znika, gdy spojrzysz na niego po raz drugi. Tak, jakby rozp³yn±³ siê w powietrzu.
Aborygeni opisuj± te psy mniej wiêcej tak:
Id± za Tob± i przepêdzaj± ciê. mieszkaj± w rzece, w wodzie, a ich oczy s± wielkie jak spodki. Oczy s± po bokach g³owy, jak u ryby... S³ysza³em wiele opowie¶ci o ludziach, za którymi te wielkie psy sz³y noc± a¿ pod sam dom. Ludzie je widuj±.Gdy kto¶ ³owi ryby w rzece, pies wychodzi z wody, staje mu za plecami lub za nim idzie. Kiedy kto¶ siê obejrzy, pies robi siê wiêkszy. kiedy spojrzy znowu, pies znika. jest takie miejsce, które nazywamy Miirrigan±.Jego nazwa pochodzi od s³ów "miirri", czyli pies, i "ganya", czyli miejsce. Tam ¿yj± wodne psy. To jedno z naszych ¶wiêtych miejsc.NIE Z TEJ ZIEMI-NIEZWYK£E ZDOLNO¦CI
Bilokacja-jak znale¡æ siê w dwóch miejscach jednocze¶nie?

Ojciec PioWed³ug tradycji katolickiej, ¶wiêci i inni pobo¿ni ludzie mog± posiadaæ ¶wiadom±, kontrolowan± zdolno¶æ przebywania w dwóch miejscach jednocze¶nie, zwan± bilokacj±. Na przyk³ad w 1742 roku Ko¶ció³ katolicki oficjalnie potwierdzi³, ¿e ¶wiêty Marcin de Porres (1579-1639) dokona³ "niemo¿liwego", znajduj±c siê jednocze¶nie w tak odleg³ych od Europy krajach jak Japonia i Chiny. Podstaw± tego o¶wiadczenia by³y doniesienia o "tajemniczej postaci, odzianym na czarno mnichu podobnym do ¶wiêtego Marcina" pracuj±cego w tych krajach. Sceptycy mog±, rzecz jasna, twierdziæ, ¿e brak niezbitego dowodu, by mnich w czerni naprawdê by³ Marcinem, i jest to niew±tpliwie stanowisko uzasadnione.
W czasach bli¿szych wspó³czesno¶ci w³oski kapucyn, Ojciec Pio (1887-1968) zas³yn±³ w ¶wiecie jako uzdrowiciel i stygmatyk. Mia³ równie¿ dar bilokacji. Podobno kilkakrotnie pojawia³ siê w ró¿nych miejscach na ¶wiecie, pozostaj±c jednocze¶nie w klasztorze San Giovanni Rotondo w Foggi, w po³udniowo-wschodnich W³oszech.
Podobnie jak w przypadku ¶wiêtego Marcina de Porres sceptycy sugeruj±, ¿e w niektórych przypadkach bilokacji w grê mo¿e wchodziæ pomy³ka, b³êdy w opisie lub zniekszta³cenie faktów. Kiedy jednak podczas rozmowy doktor Sanguinetti, lekarz ze szpitala klasztornego w San Giovanni Rotondo, zapyta³ ojca Pio o ocenê zjawiska, umo¿liwiaj±cego pobyt w dwóch miejscach jednocze¶nie, w odpowiedzi us³ysza³ niezwyk³e wyja¶nienie.
Ojciec Pio stwierdzi³, ¿e osoba pos³ana przez Boga dziêki bilokacji jest doskonale ¶wiadoma przeniesienia i przebywa w dwóch miejscach jednocze¶nie, a transportacja odbywa siê dziêki "przed³u¿eniu osobowo¶ci".
Lewitacja
W 1994 roku, podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego, brytyjska Partia Prawa Naturalnego obieca³a, ¿e swych wyborców nauczy poprzez medytacjê... lewitowaæ. Na dowód, ¿e jest to mo¿liwe, pokazywano zdjêcia dwóch dzia³aczy partii, unosz±cych siê nad ziemi± w pozycji lotosu.
Niestety, ¿aden z kandydatów tej partii nie zosta³ deputowanym do Parlamentu i dlatego ¶wiat nadal tonie w przestêpczo¶ci - Partia Prawa Naturalnego twierdzi³a bowiem, ¿e wystarczy³oby 7 tysiêcy polityków uprawiaj±cych specjaln± medytacjê transcendentaln±, powoduj±c± stan "jogicznego lotu", by wysy³ane przez nich energie uszczê¶liwi³y ¶wiat.
Opowie¶ci o lewituj±cych mnichach buddyjskich i fakirach od lat zadziwiaj±, a jednocze¶nie s± traktowane jak zwyk³e bajki dla naiwnych. Ludzie przecie¿ nie lataj±! Przyjmuje siê, ¿e lataj±cy magicy, z Davidem Copperfieldem na czele, wykorzystuj± w pokazach systemy luster, liny itp. £atwo ukryæ "pomoce", gdy na scenie jest ciemno, b³yskaj± myl±ce wzrok ¶wiat³a, a po ziemi tocz± siê k³êby mg³y. Wystarczy jednak wybraæ siê na ulice w Indiach, by w blasku s³oñca ujrzeæ unosz±cych siê w powietrzu fakirów, którzy pokazami zarabiaj± na ¿ycie. Sztuki tej nauczy³ siê m.in. Amerykanin David Blaine, komik, który z upodobaniem demonstruje tê umiejêtno¶æ nie tylko na scenie, ale i na ulicach Nowego Jorku. Gdy w maju 1997 roku telewizja amerykañska wyemitowa³a film dokumentalny, pokazuj±cy jak unosi siê w powietrzu i przez d³u¿szy czas utrzymuje siê tam bez widocznej podpory, Blaine sta³ siê wschodz±c± gwiazd± magików. Uznaje siê, ¿e znalaz³ metodê, by oszukaæ wzrok widzów (choæ na ró¿ne sposoby sprawdzano, czy siê aby na czym¶ nie opiera!) A mo¿e jednak on i fakirzy naprawdê lewituj±?
Niektórzy badacze zjawiska lewitacji s± przekonani, ¿e jest to utracona umiejêtno¶æ homo sapiens sapiens. Kiedy¶, w zamierzch³ych czasach, gdy ludzie bardziej byli skierowani "do wewn±trz", potrafili i lataæ, i odczytywaæ my¶li innych, przesuwaæ przedmioty si³± woli, wêdrowaæ cia³em astralnym itp. - a wiêc posiadali te umiejêtno¶ci, jakie teraz maj± jedynie niektórzy ludzie, a i to zazwyczaj w ograniczonym zakresie. Jednak nadal mamy to co¶, dziêki czemu te "cuda" by³y mo¿liwe: mózg i duszê. Wystarczy pobudziæ duszê, by ta zmusi³a mózg do... no w³a¶nie, do czego? Do wytworzenia np. fal antygrawitacyjnych, które unosz± cia³o nad ziemiê? Niestety, nie istniej± jeszcze przyrz±dy, które mog³yby wykryæ pojawienie siê tych fal. Mo¿emy jedynie obserwowaæ skutki.
W ¶redniowieczu, gdy wiara by³a dla ludzi równie realna jak rzeczywisto¶æ, czê¶ciej zdarza³y siê przypadki samoistnej lewitacji podczas ekstazy religijnej. W kronikach opisanych jest co najmniej 200 ¶wiêtych chrze¶cijañskich, którym siê to przydarza³o - ze ¶wiêtym Franciszkiem z Asy¿u na czele. W XVII wieku unosi³ siê w³oski zakonnik, ¶wiêty Józef z Copertino. Najwyra¡niej g³êboka modlitwa, bêd±ca w gruncie rzeczy medytacj±, potrafi pokonaæ si³ê grawitacji.

Subbayah PullavarW 1936 roku w londyñskiej gazecie "Illustrated London News" pojawi³y siê najs³ynniejsze, jak dot±d, zdjêcia lewituj±cego fakira Subbayaha Pullavara, który na oczach 150 ludzi unosi³ siê na wysoko¶æ jednego metra, jedynie oparty rêk± o wbity w ziemiê pal. Gdy po czterech minutach powoli opad³ na ziemiê, by³ tak sztywny, ¿e nie zdo³ano mu zgi±æ rêki.
Dociekliwo¶æ ludzi Zachodu pozwoli³a im poznaæ tajniki lewitacji - w Szwajcarii wiele lat temu powsta³ instytut, w którym ka¿dy, kto ma do¶æ si³y woli i wewnêtrznej dyscypliny, mo¿e posi±¶æ wiedzê, jak pokonaæ grawitacjê. Mo¿e kiedy¶ bêdziemy siê uczyæ tego w szkole, jak kolejnego zwyk³ego przedmiotu?
Innym s³ynnym cz³owiekiem, który potrafi³ lewitowaæ, by³ XIX-wieczny wizjoner, spirytualista Daniel Dunglas Home. Wielokrotnie widziano, jak unosi³ siê w powietrzu i nigdy nie przy³apano go na oszustwie. Twierdzi³ on, ¿e nie ma pojêcia, jak to robi, mówi³ jedynie: "jaka¶ si³a unosi mnie w powietrze".
Na Wschodzie, tam, gdzie panuje hinduizm i buddyzm, lewitacja jest uznawana nie za cud, ale za umiejêtno¶æ, któr± mo¿na rozwin±æ w³a¶nie dziêki specjalnym æwiczeniom umys³owym - wystarczy ponoæ uzyskaæ jedno¶æ ducha i cia³a, by móc unie¶æ siê w powietrze. Angielscy podró¿nicy, którzy na pocz±tku XX wieku dotarli do odosobnionych klasztorów tybetañskich, opisuj± w swych relacjach nie tylko mnichów lewituj±cych, ale i... przenikaj±cych przez ¶ciany!
By³oby dobrze, gdyby istnienie chocia¿ niektórych zjawisk lub zwierz±t przedstawionych w tym artykule zosta³o potwierdzone. Nie by³oby w tym nic dziwnego. Nie powinni¶my równie¿ czuæ siê zaskoczeni, gdyby inne zagadki i tajemnice opisywane w ksi±¿kach takich autorów, jak Karl Shuker czy Loren Coleman, doczeka³y siê niespodziewanego rozwi±zania. Badaj±c zjawiska niewyja¶nione, pamiêtajmy równie¿ o m±drych s³owach ¶wiêtej pamiêci Roalda Dahla:
Rozgl±daj siê wokó³ oczyma l¶ni±cymi ciekawo¶ci±, bo najwiêksze tajemnice kryj± siê w najmniej oczekiwanych miejscach. Ci, którzy nie wierz± w czary lub cuda, nigdy nie do¶wiadcz± ich dzia³ania.Marek Sêk
BIBLIOGRAFIA
Karl Shuker
Mysteries of Planet Earth
Stuart Gordon
The Book of Miracles