
OTZI, CZ£OWIEK Z LODU, HIBERNATUS - jakkolwiek go nazwiemy — jest kim¶ wyj±tkowym i niepowtarzalnym, a jego znalezienie przed
12 laty by³o najwiêksz± sensacj± archeologiczn± minionego wieku. Badania jego szcz±tków pozwoli³y z niebywa³± precyzj± odtworzyæ szczegó³y ¿ycia ludzi z epoki miedzi, a nawet zrekonstruowaæ krok po kroku ostatnie godziny ¿ycia samego Ótziego. Uk³adaj± siê one w dramatyczn±, pe³n± grozy i niespodziewan± historiê.
Wszystko zaczê³o siê w czwartek 19 wrze¶nia 1991 roku. Para narciarzy z Norymbergi, Helmut i Erika Simonowie, zboczy³a ze szlaku turystycznego w drodze do schroniska na prze³êczy pod lodowcem Similaun. W górnej partii doliny Ótztal, na samej granicy w³osko-austriackiej, natknê³a siê u stóp niewielkich ska³ek na zw³oki nagiego cz³owieka.
Nogi, rêka i dolna czê¶æ cia³a tkwi³y jeszcze w lodzie, ale g³owa i plecy by³y ju¿ wolne. Rok by³ wyj±tkowo ciep³y — wiosn± panowa³a nienaturalnie wysoka temperatura, lato by³o upalne, jesieni± suche wiatry znad Sahary przynios³y chmury czerwonawego py³u, który osiad³ na lodzie i przysypa³ czê¶ciowo da³o Otziego. Lód taja³ przez ca³y rok, opady ¶niegu by³y bardzo sk±pe. W takich warunkach lód oddaje to, co przez lata w nim utknê³o - wyrzucone butelki, papierosy, puszki, zgubione czekany, kijki narciarskie. A czasem nawet cia³a nieostro¿nych turystów. W ostatnich latach by³o kilka takich przypadków. Dzieje siê tak nie tylko w Alpach — lodowce ustêpuj± na ca³ym ¶wiecie i wszêdzie zwracaj± wtopione w nie skarby. Jednak ten by³ naprawdê wyj±tkowy...
Narciarz z toporkiem

Wystraszeni makabrycznym odkryciem pañstwo Simonowie dotarli szybko do pobliskiego schroniska i zawiadomili jego w³a¶ciciela, ten za¶ zaalarmowa³ w³oskich karabinierów i austriack± ¿andarmeriê. Ju¿ tego samego dnia rozpoczê³o siê wydobywanie zw³ok za pomoc± czekanów i kijków narciarskich; nie oby³o siê przy tym bez uszkodzenia zmumifikowanego cia³a (zw³aszcza lewej po³owy miednicy). Nikt siê tym nie przejmowa³ — wszyscy s±dzili, ¿e chodzi o szcz±tki nieostro¿nego turysty z pocz±tku wieku. Wkrótce zreszt± z powodu nag³ego za³amania pogody prace przerwano. Nastêpnego dnia zawiadomiono Wydzia³ Medycyny S±dowej w Innsbrucku i - na wszelki wypadek - profesora Konrada Spindlera z Instytutu Staro¿ytno¶ci w tym mie¶cie.
Ju¿ wtedy zwrócono uwagê na dziwnie odwodnione, wysuszone cia³o oraz osobliwe przedmioty i ubiór — narciarze, nawet ci z pocz±tku ubieg³ego wieku, nie chodzili raczej w kurtce z nied¥wiedziej skóry i skórzanych kapciach wy³o¿onych suszon± traw±. Nie nosili te¿ ze sob± ko³czanu ze strza³ami i miedzianego toporka.

Najwyra¥niej to nie by³ zb³±kany turysta. Dalsze losy Otziego s± dobrze znane, wiêc nie warto ich tu powtarzaæ. Jednak ostatnie dwa lata przynios³y seriê odkryæ, które zmieni³y nasze pogl±dy na temat Cz³owieka z Lodu i pozwoli³y zrekonstruowaæ ostatnie dni jego ¿ycia.
Pierwsze z odkryæ wi±za³o siê z pobraniem próbek skóry i narz±dów wewnêtrznych, drugie - z dok³adnymi zdjêciami rentgenowskimi i tomografi± komputerow±, które wykaza³y obecno¶æ kamiennego grotu tkwi±cego wci±¿ w jego ciele. Rekonstrukcja zdarzeñ przedstawiona w tym artykule zosta³a w ca³o¶ci oparta na wynikach tych badañ.
Ótzi po wydobyciu z lodowca znalaz³ schronienie w specjalnym inkubatorze w Innsbrucku, a w 1998 roku przewieziono go z honorami do Bolzano w po³udniowy m Tyrolu w Górnej Adydze i umieszczono w specjalnie dla niego zbudowanym budynku — lodowym igloo o kontrolowanej temperaturze (-6°C) i wilgotno¶ci (prawie 100 proc.). Sta³ siê wkrótce najwiêksz± atrakcj± miasta i regionu. Dochód z samych biletów wyniós³ w 2002 roku 2,5 min euro, jeszcze wiêcej muzeum zarobi³o na sprzeda¿y praw do robienia zdjêæ.
Ma³o kto zaczyna zarabiaæ tyle pieni±dzy 5 ty¶. lat po ¶mierci i ma³o kto staje siê wówczas zarzewiem miêdzypañstwowych sporów. A miêdzy Austri± i W³ochami dawno nie by³o tak powa¿nego zatargu — austriaccy nacjonali¶ci do dzi¶ walcz± o odzyskanie swojego przodka.
Ótzi na granicy
To, co stanowi³o podstawê tego sporu, od pocz±tku wydawa³o mi siê najdziwniejsze. Ótzi le¿a³ na samej granicy miêdzypañstwowej, dos³ownie na linii granicznej, i nawet najdok³adniejsze mapy, jakimi dysponowano, nie potrafi³y przes±dziæ, po której strome znajdowa³o siê jego cia³o.
W terenie granica nie by³a jednoznacznie wytyczona. Gdy j± prowadzono w roku 1922 (po I wojnie ¶wiatowej po³udniowy Tyrol przyznano W³ochom), ca³y obszar by³ zasypany ¶niegiem, a znaczn± czê¶æ pokrywa³y du¿o grubsze ni¿ dzi¶ lodowce. Wbijanie s³upów granicznych w p³yn±cy lód nie mia³oby sensu. Czy to tylko niesamowity przypadek, czy mo¿e co¶ wiêcej?
Je¶li wykluczyæ tak niezwyk³y zbieg okoliczno¶ci, mo¿na za³o¿yæ, ¿e Ótzi zgin±³ w³a¶nie dlatego, ¿e próbowa³ przekroczyæ granicê. A granice zawsze by³y miejscami bardzo niebezpiecznymi. Ta miêdzy Austri± i W³ochami ma charakter naturalny — przebiega g³ówn± grani± miêdzy szczytami. Plemiona zamieszkuj±ce neolityczn± Europê te¿ musia³y wytyczaæ granice miêdzy swymi terytoriami, a cz³owiek jest bardzo terytorialnym gatunkiem.
Czy s± jakiekolwiek przes³anki przemawiaj±ce za tak ¶mia³± hipotez±? Okazuje siê, ¿e tak. Ótzi zgin±³ w walce, nie z g³odu lub przemêczenia, jak dot±d s±dzono.
Poranione cia³o
25 wrze¶nia 2000 roku Hibernatus na krótko przesta³ byæ Cz³owiekiem z Lodu. Jego cia³o zosta³o po raz pierwszy rozmro¿one, by umo¿liwiæ pobranie wycinków jelit i skóry, wprowadzenie endoskopu do jelit, a tak¿e przeanalizowanie ¶ladów krwi obecnych na jego ciele i skórzanymokryciu. To tam spodziewano siê znale¥æ silnie z pewno¶ci± zdegradowane, lecz wci±¿ obecne DNA. To, co znaleziono, by³o niespodziewane i intryguj±ce. Zachowane fragmenty DNA nale¿a³y do czterech osób, nie do jednej.
Krew znaleziono równie¿ na strza³ach, które mia³ przy sobie, a tak¿e na kamiennym no¿u, który trzyma³ w chwili ¶mierci w prawej rêce. Powiedzia³ o tym w 2001 roku Alois Pirpamer, przewodnik górski, który jako pierwszy zobaczy³ Ótziego po znalezieniu go przez Simonów. Przy pierwszej próbie wydobycia cia³a nó¿ wypad³ na ziemiê i dlatego ten wa¿ny dowód ostatnich chwil ¿ycia Cz³owieka z Lodu pozostawa³ d³ugo nieznany. Id±c tropem opowie¶ci Pirpamera, kustosz muzeum w Bolzano ErgarterVigl spróbowa³ w³o¿yæ nó¿ do nienaturalnie zaci¶niêtej d³oni Ótziego — uk³ad palców pasowa³ idealnie do jego kszta³tu. To podczas tych oglêdzin Vigl dostrzeg³ g³êbok± ranê biegn±c± od kciuka przez wewnêtrzn± partiê d³oni, a tak¿e powa¿ne uszkodzenie w okolicy nadgarstka.
Jeszcze bardziej zaskakuj±ce by³o odkrycie dokonane w czerwcu tego roku, gdy doniesiono, ¿e zdjêcie rentgenowskie wykaza³o obecno¶æ w lewym barku krzemiennego grotu, który ze¶lizn±³ siê po ³opatce i zatrzyma³ tu¿ ponad lewym p³ucem. Lewa d³oñ by³a g³êboko rozdêta, prawe przedramiê zosta³o rozp³atane ostrym narzêdziem, trzy rozleg³e siñce pokrywa³y lew± stronê tu³owia. Wcze¶niejsz± wersjê o spokojnej ¶mierci Ótziego, który kul±c siê z zimna, zasn±³ na skalnej pó³ce i zamarz³, nie odzyskuj±c przytomno¶ci, mo¿na by³o w³o¿yæ miêdzy bajki. Nie by³ te¿ g³odny — tego dnia posila³ siê co najmniej dwukrotnie i nie by³y to skromne przek±ski. W po³udnie jeszcze w lesie zjad³ miêso kozioro¿ca z jagodami, na krótko przed ¶mierci± posila³ siê miêsem jelenia. W jego czasach i stronach tylko ludzie znacz±cy pozwalali sobie na takie luksusy.
Hibernatus z po³udniowego Tyrolu
Kim by³ Ótzi? Co wiemy o nim dzi¶, 12 lat po jego odnalezieniu i 5,3 ty¶. lat po jego ¶mierci? Wiemy ju¿ du¿o, a ostatnie dwa dni ¿ycia znamy ze szczegó³ami. Mia³ 46 lat, gdy wybra³ siê w sw± ostatni± podró¿, mierzy³ 159 cm wzrostu — nale¿a³ do niezbyt ros³ej populacji ludzi tzw. rasy alpejskiej. By³ dobrze zbudowany, lecz nie by³ okazem zdrowia — cierpia³ na lekki reumatyzm, mia³ te¿ problemy z trawieniem zwi±zane z paso¿ytami (w jego jelitach znaleziono jaja Trichurus trichura, czyli w³osog³ówki). Nie by³y to jednak powa¿ne dolegliwo¶ci i nie by³y z pewno¶ci± rzadkie w¶ród jego wspó³plemieñców.
Nale¿a³ do spo³eczno¶ci rolniczej uprawiaj±cej prymitywn± odmianê pszenicy, znan± pod niemieck± nazw± Einkorn — jej ziarna znaleziono w jego jelicie grubym wraz z resztkami przedostatniego posi³ku (ostatni tkwi³ jeszcze w przedniej czê¶ci jelita cienkiego; ¿o³±dek by³ ju¿ pusty).

Znaj±c szybko¶æ przechodzenia po¿ywienia przez uk³ad pokarmowy cz³owieka, mo¿na wiêc by³o okre¶liæ kolejno¶æ i—w przybli¿eniu — czas ostatnich posi³ków. Pochodzi³ z jednej z dolin po³udniowego Tyrolu, urodzi³ siê najpewniej w pobli¿u dzisiejszej wioski Feldthurns (Yelturno) le¿±cej 2 O km na pó³noc od Bolzano. Wiêksz± czê¶æ czasu spêdza³ jednak w po³o¿onej dalej na pó³noc dolinie. Nie by³ typem wêdrowca - w czasie swojego ¿ycia nie oddali³ siê dalej ni¿ 60 km od miejsca narodzin.
Wszystke te informacje wynikaj± ze szczegó³owych badañ sk³adu mineralogicznego i analizy izotopowej ko¶ci i szkliwa zêbów, a tak¿e z badañ genetycznych - do dzi¶ w tej okolicy ¿yj± ludzie o podobnych do jego sekwencjach nukleotydów. Na granicê dotar³ od po³udnia, nie z pó³nocy - to rozstrzygnê³o spór miêdzy Austri± a W³ochami o prawo do posiadania mumii.
W góry zapewne chodzi³ polowaæ, o czym ¶wiadczy znaleziony ekwipunek (nó¿, siekierka, ³uk, ko³czan ze strza³ami). Chyba ¿e przed sw± ostatni± misj± obawia³ siê innego zagro¿enia. Je¶li tak, by³ bardzo przewiduj±cy. W swej rodzinnej wiosce zajmowa³ siê te¿ wytopem miedzi - w jego w³osach stwierdzono wysokie stê¿enie tego metalu, a tak¿e arszeniku.
Ostatnia droga

By³a pe³nia wiosny, koniec maja lub pocz±tek czerwca, gdy Ótzi zdecydowa³ siê ruszyæ na pó³noc, ku oblodzonym szczytom. Wcze¶niej s±dzono, ¿e wyruszy³ jesieni± i ¿e to w³a¶nie gwa³towny podmuch mrozów i za³amanie pogody skróci³y mu ¿ycie, ale teraz wiemy, ¿e pogodê mia³ dobr±. W jego jelitach znaleziono ziarna py³ku chmielograbu, a to alpejskie drzewo kwitnie miêdzy majem a czerwcem.
Cel wyprawy nie by³ bezpieczny - za prze³êcz± rozci±ga³y siê ju¿ tereny nale¿±ce do innego, zapewne wrogiego plemienia. Musia³ siê liczyæ z niebezpieczeñstwem — w ka¿dym razie by³ dobrze przygotowany Poza tym nie szed³ chyba sam - na jego kurtce znaleziono drobne ¶lady krwi nale¿±cej do kogo¶, kto opar³ siê na jego ramieniu. Tak zachowuje siê raczej towarzysz, nie wróg.
Szed³, lub raczej szli, pocz±tkowo przez lasy iglaste regla górnego; tam te¿, jeszcze przed górn± granic± lasu, zatrzymali siê na pierwszy posileK. Wskazuje na to py³ek ¶wierkowy znaleziony z resztkami miêsa kozioro¿ca i jagodami w jelicie grubym Ótziego. Nie zd±¿y³ ju¿ ich wydaliæ — ¶mieræ nadesz³a przed up³ywem 24 godzin. Podczas posi³ku napi³ siê wody ze strumienia - ¶wiadcz± o tym drobne blaszki miki, które po³kn±³ wraz z wod±. To wtedy py³ek znalaz³ siê w jego jelitach.
Po jedzeniu wraz z towarzyszem ruszyli dalej, minêli granicê lasu i wyszli na alpejskie ³±ki. Tam, na wysoko¶ci 2,8 ty¶. m, usiedli do kolejnego, ostatniego ju¿, posi³ku. Tym razem zjedli miêso jelenia — nadtrawione resztki znaleziono w jelicie cienkim Ótziego.
Walka na prze³êczy

By³o ju¿ dobrze po po³udniu, gdy stanêli wreszcie na prze³êczy - na wysoko¶ci ok. 3 ty¶. m n.p.m. Byli na samej granicy, na linii rozdzielaj±cej pó³nocne i po³udniowe partie Alp. I wtedy, pewnie znienacka, zostali zaatakowani przez co najmniej trzech napastników. Dramat, który siê wówczas rozegra³ i który zakoñczy³ ¿ycie Cz³owieka z Lodu, poznali¶my ca³kiem niedawno z niebywa³± precyzj±. Dopomog³y w tym badania DNA z krwi zachowanej na no¿u, strzale i ubraniu. Krew nale¿a³a do czterech osobników. Nie pozosta³ po nich ¿aden materialny ¶lad — choæ zapewne walka zakoñczy³a siê ¶mierci± trzech osób i byæ mo¿e ich szcz±tki spoczywaj± gdzie¶ w lodach opodal miejsca, gdzie znaleziono Ótziego (lub znacznie dalej — lodowiec p³ynie). Nie ma ju¿ jednak w±tpliwo¶ci, ¿e Hibernatus nie umar³ cicho i samotnie. Trudno ustaliæ dok³adnie kolejno¶æ zdarzeñ, ale walka musia³a byæ gwa³towna, d³uga i krwawa. Dwóch kluczowych odkryæ, które pozwalaj± j± zrekonstruowaæ, dokonano w ci±gu ostatnich dwóch lat, a ich interpretacja nie zosta³a jeszcze zakoñczona. Pierwsze dotyczy krzemiennego grotu, który wci±¿ tkwi w ciele Ótziego, drugie — analizy krwi na jednej z jego strza³. O tkwi±cym pod skór± grocie strza³y ¶wiat dowiedzia³ siê dok³adnie dziesiêæ lat po znalezieniu Hibernatusa — gdy wykonano powtórnie szczegó³owe zdjêcia rentgenowskie. Kto¶ strzeli³ do Ótziego od ty³u i z do³u — strza³a dosiêg³a lewej czê¶ci pleców, prze¶liznê³a siê po ³opatce, na której pozostawi³a rysê, i utkwi³a g³êboko w ciele, 3 cm od lewego p³uca. Mia³o to dla niego fatalne skutki - spowodowa³o czê¶ciowy parali¿ lewej strony cia³a.
Drzewca strza³y nie by³o — kto¶ je wyj±³, pewnie chc±c u¿yæ ponownie. Strza³y by³y wówczas w cenie, ich przygotowanie zajmowa³o bowiem bardzo du¿o czasu. Cios w plecy przes±dzi³ zapewne o wyniku walki i przypieczêtowa³ los Cz³owieka z Lodu.
Historia zapisana w DNA
Sensacj± okaza³y siê jednak wyniki analizy DNA z krwi znajduj±cej siê na jednej ze strza³ - krew nale¿a³a do dwóch osobników, ale ¿aden z nich nie by³ Ótzim. ¦lady krwi by³y te¿ na no¿u, który ¶ciska³ w d³oni w chwili agonii, i tak¿e ta krew nie nale¿a³a do niego. Przebieg wydarzeñ móg³ wiêc byæ nastêpj±cy.

Na prze³êczy Hibernatus i jego tajemniczy towarzysz zostali zaatakowani przez trzech - lub wiêcej - napastników i wywi±za³a siê walka. Mimo zaskoczenia Ótzi broni³ siê skutecznie - jednego zabi³ z ³uku, wyj±³ cenn± strza³ê i strzeli³ po raz drugi, znów celnie. St±d krew dwóch osób znaleziona na jednej strzale. Trzeci napastnik podbieg³ do Ótziego, co uniemo¿liwia³o u¿ycie ³uku. Wywi±za³a siê walka wrêcz — Ótzi doby³ no¿a i zada³ cios. To wtedy zosta³ zapewne ranny w praw± rêkê, co utrudni³o mu dalsz± walkê. I wtedy dosiêg³a go strza³a wystrzelona od ty³u — wbi³a mu siê w plecy i utkwi³a poni¿ej ³opatki. Ból musia³ byæ przejmuj±cy; co gorsza,ranny zosta³ te¿ jego towarzysz i trac±c si³y, opar³ siê na Ótzim, zostawiaj±c ¶lady krwi na jego p³aszczu. Kto¶ - mo¿e ów towarzysz - wyj±³ jeszcze drzewce strza³y z pleców Ótziego, który sam nie móg³ ju¿ tego zrobiæ.
To by³y ostatnie godziny jego ¿ycia. Ótzi musia³ o tym wiedzieæ. Zapada³ zmrok, robi³o siê zimno. Zosta³ ju¿ chyba sam, chcia³ mo¿e przeczekaæ noc w bezpiecznym miejscu. Tak twierdzi Thomas Loy z Institute of Molecular Bioscience w Brisbane, którego badania DNA przyczyni³y siê w du¿ej mierze do rekonstrukcji ostatnich chwil ¿ycia Ótziego. Mimo utraty krwi, postêpuj±cego parali¿u lewej strony cia³a i dojmuj±cego bólu Cz³owiek z Lodu zebra³ jeszcze si³y, by doj¶æ do po³o¿onej w górze grupy ska³ek tworz±cych naturaln± os³onê przed wiatrem i ch³odem. Zdo³a³ zachowaæ ca³e swe cenne wyposa¿enie, wiêc pewnie nie by³ ju¿ napastowany ani goniony. U³o¿y³ siê na ¶niegu lub w mchu, obok po³o¿y³ swój piêkny toporek, ale nó¿ na wszelki wypadek wci±¿ trzyma³ w zaci¶niêtej d³oni.
Ból musia³ byæ obezw³adniaj±cy, podobnie jak strach — przed ¶mierci±, przed wrogami, przed dzikimi zwierzêtami. Pe³en cierpienia i grozy zasn±³ lub mo¿e zapad³ w letarg. Nigdy ju¿ siê nie obudzi³.
Nastêpne miesi±ce i tysi±clecia
To by³ bardzo suchy rok. A¿ do jesieni cia³o Ótziego spoczywa³o na ziemi w¶ród ska³ek, a wiej±ce znad Sahary feny wysusza³y je i mumifikowa³y. Jesieni± spad³ ¶nieg i przez miesi±ce pokrywa³ Ótziego grub± warstw± puchu, który z czasem zmieni³ siê w zbity firn, a w koñcu w kolejnych latach w coraz grubsz± warstwê lodu. Pogoda najwyra¥niej siê zmieni³a i letnie tajanie nie dosiêga³o cia³a Ótziego, który przez nastêpne tysi±clecia tkwi³ ju¿ spokojnie w swym lodowym grobowcu. Ca³un z martwego lodu — uwiêziony miêdzy ska³kami — nie p³yn±³ jak pobliski lodowiec Similaun, dziêki czemu zw³oki Ótziego nie zosta³y zmia¿d¿one ani nawet zdeformowane; wiele doprawdy zbiegów okoliczno¶ci musia³o siê zdarzyæ, by jego cia³o dotrwa³o do naszych czasów.
A i tak niewiele brakowa³o, by przepad³ bez ¶ladu — blisko 2 ty¶. lat temu, w czasach panowania rzymskiego, przysz³o ocieplenie, lód zacz±³ topnieæ i w koñcu Ótzi, gdzie¶ ko³o roku 100 n.e., znalaz³ siê znów na powierzchni, tym razem w ka³u¿y z lodowat± wod± roztopow±. Tak twierdzi Thomas Bereuster z Politechniki Wiedeñskiej, specjalista od naturalnych mumii, który uwa¿a, ¿e inaczej Ótzi nie móg³by siê tak dobrze zachowaæ i nie móg³by wykazywaæ pewnych nietypowych cech, które dzi¶ stwierdzamy.

Ta niezamierzona k±piel nie trwa³a jednak d³ugo — rok, mo¿e kilka lat. Inaczej jego cia³o nie dotrwa³oby do naszych czasów. Potem ponownie zosta³ uwiêziony w lodzie na kolejne dwa tysi±clecia, a¿ do 19 wrze¶nia 1991 roku. Wiosn± 2003 roku pañstwo Simonowie wst±pili na drogê s±dow±, ¿±daj±c oficjalnego uznania, ¿e s± odkrywcami zw³ok Ótziego, co pozwoli³oby im na wysuwanie roszczeñ finansowych. Mogliby siê wówczas domagaæ 25 proc. od warto¶ci znaleziska. Wraz ze swym adwokatem za¿±dali
250 ty¶. dol. tytu³em udzia³u w zyskach ze sprzeda¿y biletów przez muzeum w Bolzano. 3 listopada 2003 roku s±d wyda³ pozytywne dla nich orzeczenie. Nie zamyka to jednak sprawy, lecz otwiera nieograniczone pole do dalszych kontrowersji. Spór jest bezprecedensowy i pewnie nieprêdko siê skoñczy Muzeum Po³udniowego Tyrolu deklaruje wprawdzie gotowo¶æ uhonorowania Simonów „pewn± kwot±" (wspomniano o 5 ty¶. dó³.), ale odrzuca mo¿liwo¶æ rozmów o sumach sze¶ciocyfrowych. Sami zainteresowani
nie my¶leli zreszt± z pocz±tku o jakichkolwiek roszczeniach finansowych, wspominali o tablicy upamiêtniaj±cej ich udzia³.
Dopiero prawnicy u¶wiadomili im, ¿e Ótzi to prawdziwa ¿y³a z³ota, i st±d ów pozew s±dowy którego rozstrzygniêcie nast±pi³o pod koniec 2003 roku. Targi z pewno¶ci± bêd± teraz d³ugotrwa³e, a ostateczna kwota, jak± zainkasuj±, nie do przewidzenia. Pozostaje tylko pytanie, które zada³ adwokat muzeum w Bolzano i od którego zaczêli¶my ten tekst: Czy godzi siê handlowaæ ludzkimi zw³okami? I pozostaje zagadka matematyczna: Ile wynosi 25 proc. od warto¶ci bezcennej?
Marcin Ryszkiewycz
¦wiat WiedzyPodziêkowania dla Marty za dostarczenie artyku³u :)